Chopin Café Story

Wieczorna mgła wtulała się miękko w dymy nad kartofliskiem. Cały dzień w szkole, a potem jeszcze praca w polu. Czułem się wykończony. 

Maciek, ukochany koń Dziadka, też jakby resztkami sił człapał skrajem szosy. 

Pokręciłem gałką tranzystorowego radyjka. Trzeszczało niemiłosiernie. Kiedy koń pociągnął wóz drogą przez las, rozległy się brawa.

– Nadaliśmy trasmisję z Konkursu Chopinowskiego – powiedział spiker do świata.

I do mnie, wiejskiego chłopaka, w którym tamta chwila pozostała na zawsze.

Babcia, zanim wsiadłem na rower, żeby wrócić do domu, nalała mi kawy.

– Dobra. A nawet najlepsza – uśmiechnęła się. – Z żołędzi. Doda Ci sił.

Później dowiedziałem się, że kawę tę pijał namiętnie także Fryderyk Chopin. Bo to od wieków polski tradycyjny, smaczny i zdrowy napój.

Oto cytat z „Kuryera Szafarskiego”: „Dnia 18 Jaśnie Pan Fryderyk Chopin wypił siedem filiżanek kawy żołędziowej, spodziewać się trzeba, iż niedługo osiem wypije”.

Dzisiaj 3-4 filiżanki tej kawy wypija moja 11 letnia córka, uczennica szkoły muzycznej, w klasie fortepianu…

Koszyk